Przemówienie
Na czym polega zmiana wewnętrzna? moja mamusia było minęło Morskie Oko mruga do mnie: Oto czerwony sok spływa po zielonej trawie, Siedzimy w żółtym reflektorze Poezja nie jest mi potrzebna do oddychania
Najpierw mówimy tym samym językiem,
co domagający się zmiany, zmiany
języka i kaloryferów, ciepłej drugiej
zmiany i zmiany kołnierzyków, mówimy
tym samym językiem, uczciwości
i demagogii, językiem który wrósł
w nasze przejmujące milczenie, zmieńmy
potem język, język zmiany i państwa,
język pojedynczy i żarliwy na liczbę
mnogą, bardzo mnogą, na czas przyszły,Moja kochana mama
pije
dlatego że wyszła
niedobrze za mąż
i jest nieszczęśliwa
raz kupiła mi buciki
były za duże
ale z czerwonym paskiem
wujku
musisz być bardzo bogaty
bo tyle u was ciepłej wody
co najbardziej chciałbyś
nic
tylko żeby mnie ktoś kochał
troszeczkęByło minęło
między było i minęło mała biała szczelina
wąski przesmyk nic nie znacząca pauza
a przecież tyle się tam wydarzyło
wzloty i upadki uczuć
przewidywania tańczące w snach
spotkania na wzgórzu i na skraju lasu
było to co gorące wiotkie w nagłym oślnieniu
było niemądre zdradliwe ale wypełnione nieznaną treścią
minęło bo nie zadrżało w posadach
małe było małe minęło
było...Morskie Oko
chodź, posłuchaj dna.
Będziesz miała dużo wspomnień,
gdy zabłyśnie łza.
Gdy podeszłam, zanurzyłam
zimną swoja dłoń,
to od razu uwierzyłam
w granatową toń.
W oku stawu widać góry,
płyną wolno tak,
jakby góry zeszły z chmury
dając tobie znak.
W Morskim Oku ryba śpiewa
hen na cały głos!
Spada wtedy szyszka z drzewa,
a...Wietnam
czerwony sok syci czarnoziem, a szesnaście
milionów mężczyzn zabija... zabija, zabija.
Carl Sandburg
Zrzucajcie więcej, zrzucajcie więcej
snu, w którym nie ma kul i ognia,
w którym gaz jest zapachem
obiecanego raju, zrzucajcie więcej
oddychających gałęzi i przezroczystych
owoców, ciało...Umrzeć, bracia, za świat
okna, umierają za nas na frontach
literatury i wojny. Godzina
snu przybliża się i czekamy
tylko na szybkie strzały deszczu,
śmierć, którą śpiewano w
marszu, jest migotliwym, fioletowym
petitem. Siedzimy przytłoczeni
gorącym brzuchem sufitu i nie
chcemy umrzeć ani za Irlandczyków,
ani za Wietnam, ani za Partię.
Grot ciężkiej jesieni wwierca się
w tarczę serca,...Poezja
ani miłości, ani do zagryzania warg , rozpłynięcia
się w mieście , bólu, krzyku, zabijaniu. Poezja
nie jest mi w ogóle potrzebna, łapie mnie
za gardło pięścią papieru, sączy się sucha
krew aforyzmów, szare oczka postulatów przymykają
się, otwierają, głuche wołanie pochodu zza
barykady, którą się rozbudowuje wzwyż, tworzy
w niej małe mieszkania dla przesiedleńców.