Poezja
Poezja nie jest mi potrzebna do oddychania Kiedy odbieram legitymację ciężką jak kilof
ani miłości, ani do zagryzania warg , rozpłynięcia
się w mieście , bólu, krzyku, zabijaniu. Poezja
nie jest mi w ogóle potrzebna, łapie mnie
za gardło pięścią papieru, sączy się sucha
krew aforyzmów, szare oczka postulatów przymykają
się, otwierają, głuche wołanie pochodu zza
barykady, którą się rozbudowuje wzwyż, tworzy
w niej małe mieszkania dla przesiedleńców.Rośnie mi legitymacja
którym recenzenci kruszą skałę surrealizmu
(szczególnie ciężko pracuje Andrzej Zieniewicz
i Tadeusz Szyma, chciałbym otrzeć im pot z czoła)
nie wiem kto przegrał
(Janusz Kaczorowski mówi, że jego rower
zatrzymuje się zawsze pięć metrów
przed metą)
ja który dostałem legitymację
czy legitymacja która dostała mnie
na zdjęciu jestem podobny do kilku polskich...